Każdy sportowiec nawet ten najmłodszy, który  bierze udział w turniejach sportowych marzy o medalu. Jednak sukcesu nie byłoby, gdyby nie ciężka praca trenerów, którzy pełnią rolę nie tylko szkoleniowców, nauczycieli, opiekunów, ale także rodziców i przyjaciół.

5555Ważną rolę w wyborze dyscypliny sportowej odgrywają rodzice, którzy zachęcają swoje dzieci do uprawiania tego, a nie innego sportu. Nieraz dochodzą do tego tradycje rodzinne. Podczas rozgrywanego w lipcu Kinder+Sport 2016 w Częstochowie spotkać można było rodziców, którzy jeszcze kilka lat temu zawodowo grali w siatkówkę, a teraz wspierają swoje pociechy. Jednak wszyscy zgodnie podkreślali, że nie ingerują w pracę trenerów, tylko stanowią oparcie dla swoich dzieci i głośno ich dopingują.

– Tradycje rodzinne odgrywają ważną rolę w szkoleniu. W drużynie, którą się opiekuje jest zawodnik, którego brat uczy się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale. Pod opieką mam również syna mojego byłego wychowanka. Można powiedzieć, że co jakiś czas zataczamy koło. Trenujemy jednych zawodników, a za kilka lat pod nasze skrzydła trafiają dzieci naszych byłych wychowanków. Osobiście uważam, że musimy dbać o te tradycje. Sport jest ważną wartością wychowawczą – powiedział Włodzimierz Kurek, trener KS Wifama Łódź.

I dodał – Trzeba zmieniać nastawienie i iść z duchem czasu. Nie musimy kończyć kursów, ale trzeba obserwować wszystko, co dzieje się wokół nas. Podglądać pracę innych i słuchać rad mądrych ludzi. Jeśli trener z natury nie ma inklinacji do tego, żeby być psychologiem, to będzie mu bardzo ciężko pracować z młodzieżą. Siatkówka jest bardzo podatną dyscypliną na stany psychiczne. Nawet jedna, dwie piłki odgwizdane na początku seta mogą zaważyć na meczu.


Trenerzy wykonując swoją pracę nie mogą zapominać, że trudno będzie osiągnąć dobre wynik bez zaufania swoich podopiecznych. A kluczem do sukcesu jest odpowiednie zintegrowanie grupy.

– Osobiście uważam, że podstawą pracy z młodymi ludźmi jest kwestia wzajemnego zaufania i nici porozumienia. Z zawodnikami czy zawodniczkami trzeba się po prostu dogadać. Nie można od nich cały czas, czegoś żądać nie dając nic w zamian. Ponadto należy być w stosunku do nich uczciwym i słownym. Jak się mówi, że coś się zrobi to trzeba to po prostu zrobić. Nie można zmieniać zdania co kilkanaście minut. Uważam, że trzeba ich trochę traktować jak dorosłych – wyznał Jarosław Plech, trener DMKS Plas Kielce.

111I dodał – Przygotowując się do turnieju Kinder+Sport musieliśmy sprawić, żeby chłopcy poznali się i zdobyli do siebie zaufanie. Postanowiłem zorganizować tzw. weekendy siatkarskie. Chłopcy przyjeżdżali w piątek na trening. Zostawali po nim, nocowali na hali. Ja przygotowywałem kolację. W tym momencie byłem dla nich jak rodzic. W kolejnych dniach mieliśmy treningi przeplatane wspólnymi posiłkami. Łączy nas fajna więź. Nie da się narzucić komuś swojej woli bez jego chęci. Trzeba przy tym pamiętać, aby tego młodego człowieka nie zniechęcić do tego, co robi.

Z kolei Mariusz Fryźlewicz, który wspólnie z drużyną UKS SET Starogard Gdański wywalczył złoty Kinder+Sport w kategorii trójek chłopców uważa, że ważną rolę w pracy z młodzieżą odgrywa sumienność.

– Bazuje na sumienności, częstych treningach. Do tego staram się zachęcać swoich podopiecznych do udziału w licznych turniejach. To podczas nich mają okazję dobrze się poznać, zgrać, wyzwolić swoje emocje, a przy okazji dobrze się bawić. Ważne jest, aby w swojej pracy znaleźć złoty środek. Sprawić, aby młodzież zakochała się w siatkówce. Jednak to wszystko przychodzi z czasem. Początkowo przychodzą tylko na treningi, a dopiero później trudno im sobie wyobrazić tydzień bez wspólnych zajęć – powiedział trener zwycięskiej drużyny UKS SET Starogard Gdański.

Anna Gołębiewska trener GTS Plas Gryfice / Barnim Goleniów uważa natomiast, że w przypadku mini siatkówki w pierwszej kolejności jest się rodzicem, psychologiem, a na końcu szkoleniowcem.

– Trener odgrywa bardzo ważną rolę. Ja zawsze powtarzam, że w mini siatkówce najpierw musimy być matkami, ojcami, psychologami, a na końcu trenerami. To my musimy tym dzieciom zaszczepić miłość do siatkówki, aby chciały włożyć trochę wysiłku w to co robią. Jeśli nam się to uda, to młodzież odwdzięczy się nam dobrą grą i medalami – wyznała Gołębiewska.


Nie zmienia to faktu, że do każdego dziecka trzeba podejść indywidualnie, aby wyzwolić w nim emocje. Jedni są skryci i potrzebują więcej czasu, aby odnaleźć się w grupie. Innych wręcz przeciwnie roznosi energia. Jak znaleźć złoty środek?

– Do każdego dziecka trzeba podejść indywidualnie. Każdy ma inny charakter i różne rzeczy i zachowania wpływają na jego postawę. Jeśli ktoś jest zamknięty w sobie to trzeba podejść spokojnie. Na innych z kolei działają głośne okrzyki – „Dawaj, dalej!” Tak jak powiedziałam wcześniej po części musimy być psychologami, aby dobrze porozumieć się z zawodniczkami i zawodnikami, a przy tym zmotywować ich do pracy – zauważyła trenerka.

Zwróciła ona jeszcze uwagę na współpracę z rodzicami. – Bardzo często rodzice chcą mieć wpływ na to, żeby jego dziecko więcej grało. Zawsze proszę opiekunów o to, żeby dali nam czas na spokojną pracę. 110Oczywiście cieszymy się jak rodzice angażują się w treningi czy zawody dzieci. Podczas finału w Częstochowie podobało mi się, że niektóry zespoły przyjechały na turniej z rodzicami, a nawet klubami kibica. Z doświadczenia jednak wiem, że niekiedy młodzi zawodnicy nie chcą, aby rodzice przychodzili na ich mecze, bo wtedy mniej się denerwują. W swoim zespole mam jedną dziewczynkę, która zakazała rodzicom przychodzić na mecze.

Wszyscy trenerzy zgodnie podkreślają, że bez wychowania trudno sobie wyobrazić udaną i pełną sukcesów współpracę.

– Bez wychowywania nie ma grania! Nie możemy nigdy zapominać, że prowadząc treningi wykonujemy pracę wychowawczą. Nie mówimy tutaj o rygorze wojskowym, ale pewne zasady muszą być szanowane. Osobiście nazywam je kamieniami milowymi. Są pewne kwestie, które nie podlegają dyskusji. Oczywiście nie mogą one ograniczać swobody, świadomości i charakterów młodych adeptów siatkówki. Jeśli na przykład ustalimy, że wszyscy gramy w białych skarpetkach to gramy w białych, a nie kolorowych – podkreślił Włodzimierz Kurek.

Przy tym wszystkim nie można zapomnieć o wypracowaniu szacunku do rywala przeciwko, któremu rozgrywamy mecz czy turniej.

– Od początku uczymy szacunku dla przeciwnika. Nie mam mowy o szowinizmie. Nie wiadomo, czy za kilka lat dany zawodnik czy zawodniczka nie będzie występować właśnie w drużynie przeciwko, której teraz rywalizuje. Należy bardzo poważnie traktować przeciwników. My jako trenerzy musimy tylko wyzwolić w młodzieży sportową złość, nic więcej – zakończył trener KS Wifama Łódź.


kinder+sport 2016 – Rola trenera podczas turnieju: bez wychowania, nie ma grania!
Tagi:            

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *