W dniach 7-10 lipca w Częstochowie rozgrywany był turniej XXII Finał Kinder+Sport. Ważną rolę podczas takich zawodów odgrywają rodzice, którzy są niewątpliwie dodatkowym zawodnikiem na boisku. – Naszą główną rolą jest wspierać nasze dzieci, a nie im przeszkadzać – mówią zgodnie rodzice.

image8Turniej mini siatkówki, który rozgrywany jest w różnych kategoriach: dwójkach, trójkach i czwórkach zarówno dzieciom jak i rodzicom dostarcza wiele emocji. Warto w tym miejscu podkreślić ważną rolę rodziców, którzy zaszczepili swoim dzieciom miłość do siatkówki. Ponadto są na każdym wyjeździe, głośno dopingują, a nawet zakładają kluby kibiców.

– Podczas turnieju Kinder+Sport nasza drużyna ZS JSW Koks Radlin, dwójka chłopców zajęła dwunaste miejsce. To naprawdę ogromny sukces biorąc pod uwagę fakt, że zespół brał udział po raz pierwszy w turnieju. Nasze dzieci uczęszczają do klasy sportowej. Nie ukrywam, że początkowo traktowaliśmy treningi syna jako pewną formę rekreacji. Jak widać bardzo się zaangażował. Jesteśmy z niego bardzo dumni. Tworzą zgraną drużynę. Mają świetnego i wyrozumiałego trenera – powiedziała Monika Ryszka.

I dodała – Naszą rolą jest przede wszystkich wspierać swoje dzieci, dopingować je, a nie przeszkadzać. Oczywiście podczas meczów emocje są ogromne. Nie ukrywam, że trudno utrzymać je na wodzy, ale cały czas pamiętamy o tym, że to trener jest najważniejszy. My ze swej strony zapewniamy doping. Przyjeżdżamy na takie turnieje całymi rodzinami. Mamy nawet przygotowane specjalne koszulki.

Niejednokrotnie zdarza się tak, że to dziecko zainteresuje siatkówką swojego rodzica. – Jakub sam się nią zainteresował się, do tego wybrał klasę sportową. To on zaangażował mnie w tę dyscyplinę sportową. Co prawda ja też grałem w siatkówkę, ale kontuzje uniemożliwiły mi dalszą grę. Od momentu, kiedy syn zaczął jeździć na mecze jestem na każdym jego turnieju. Podczas zawodów dbam o to, żeby dzieci miały co zjeść i co się napić. A także udzielam drobnych wskazówek i przede wszystkim głośno dopinguję. Nie zmienia to faktu, że trener jest najważniejszy.  Jako rodzice nie wtrącamy się w jego pracę – wyznał Mirosław Peljan, tata zawodnika PSP 11 Kędzierzyn-Koźle I w kategorii trójek chłopców. Drużyna ta zajęła 6 miejsce w tegorocznym finale Kinder+Sport.

101Na takie turnieje jak Kinder+Sport przyjeżdżają całe rodziny, które mają przygotowane specjalne koszulki, bębny. Na trybunach wielokrotnie można spotkać nawet dziadków, po których widać ogromne emocje.

– Oboje z mężem jesteśmy byłymi sportowcami. Chyba nikogo nie zaskoczyło to, że córka również zdecydowała się na czynne uprawianie sportu. Oczywiście wozimy naszą pociechę na treningi i różne zawody. Myślę, że podczas finału byliśmy czwartym zawodnikiem na boisku. Jesteśmy z trąbkami, bębnami i mocną ekipą. Przyjechali nawet dziadkowie. Niejednokrotnie, aby być obecnym podczas zawodów musimy wcześniej zwalniać się z pracy, brać urlopy i organizować opiekę dla młodszych dzieci. Nie będę ukrywać, że naprawdę żyjemy tym, co się dzieje – podkreśliła Agata Kubas, mama zawodniczki MKS przy MOS w Wieliczce w kategorii trójek dziewcząt, która podczas turnieju w Częstochowie zajęła 2 miejsce . 

I dodała – Nasza drużyna w ubiegłym roku zdobyła mistrzostwo Polski. Denerwujemy się strasznie podczas każdego ich meczu. Jak coś się nie uda, to staramy się je pocieszyć jak tylko potrafimy. Po zawodach organizujemy jakieś wyjazdy, żeby zapomniały o niepowodzeniach. W domu staramy się już nie rozmawiać o zawodach. Nie wnikamy w pracę trenera. Jego zdanie jest święte. My jesteśmy tylko od tego, żeby kibicować naszym dzieciom.

Podobnego zdania jest Wojciech Grzyb, wicemistrz świata z 2006 roku, którego syn również zainteresował się siatkówką. Jest zawodnikiem Trefla Gdańsk. W turnieju Kinder+Sport 2016 zajął w kategorii dwójek chłopców 6 miejsce.

– Czuję większe emocje, kiedy oglądam syna na parkiecie, niż te które towarzyszą mi, kiedy sam rozgrywam swoje mecze. Chłopaki dzielnie walczą, akcje są długie, więc tych emocji jest naprawdę wiele. Nie ukrywam, że zdarzało mi się udzielać jakiś wskazówek. Teraz już rzadziej mi się to zdarza, ale rozmawiam z trenerem i przekazuję jakieś informacje dotyczące przeciwników, które można wykorzystać. Myślę, że młodzi zawodnicy jeszcze tego nie widzą, a każdy chce, żeby wygrali. Niemniej to trener jest tutaj najważniejszy jeżeli chodzi o układanie gry drużyny. Ja zapewniam doping i napoje izotoniczne, żeby forma fizyczna nie spadała – wyznał Wojciech Grzyb.

100Zaangażowanie rodziców podczas turniejów widać na każdym kroku. Przywożą ze sobą specjalne banery, flagi. Wielokrotnie na zawodach można spotkać rodziców, którzy sami w przeszłości trenowali siatkówkę, a teraz wspierają swoje pociechy w ich ważnych momentach. Jednak jak sami przyznają utrzymanie emocji na wodzy jest naprawdę bardzo trudne.

– Nasz syn Marcel  od dwóch lat gra w siatkówkę w Lechii Tomaszów. Od początku jesteśmy zaangażowani w ich treningi i mecze. Mój mąż jest siatkarzem, więc chyba możemy powiedzieć, że geny odgrywają ważna rolę. Dotychczas syn wywalczył dwukrotnie tytuł mistrza Polski w kategorii dwójek chłopców.  Jeździmy na każde zawody, mocno kibicujemy. Oni czują tę moc, która jest w nas – powiedziała Iwona Hendzelewska.

Rafał Pośpiech, tata Marcela z drużyny czwórki chłopców M-Volley Exact Systems Norwid Częstochowa, która zajęła 13 miejsce podczas turnieju Kinder+Sport podobnie jak inni rodzice podkreślił, że należy na każdym kroku wspierać swoje pociechy, ale im nie przeszkadzać. Na tym etapie rozgrywek, gra w siatkówkę ma sprawiać im przyjemność.

– My jako rodzice poświęcamy mnóstwo czasu na to, aby dowieźć nasze dzieci na trening, ponieważ są jeszcze za małe na poruszanie się komunikacją publiczną. Do tego musimy mieć jakieś odpowiednie zaplecze finansowe. Jak widać dzieci dysponują świetnym sprzętem sportowym. Myślę, że można zawstydzić wielu graczy halowych.

I dodał na koniec – Merytorykę, treningi zostawiamy trenerom. My nie znamy się na tej pracy. Oczywiście możemy udzielać drobne rady, ale tak naprawdę wszystko zostaje w rękach trenerów. Najważniejsze, żeby panować nad emocjami podczas meczów naszych pociech. Pamiętajmy wspierajmy, a nie przeszkadzajmy.


kinder+sport 2016 – Rola rodzica podczas turnieju: wspierać, a nie przeszkadzać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *